Klatka schodowa w kamienicy – case study.

Autor
w mojeWynajmowanie.pl

Odrapany tynk, śmieci, zapach moczu, spalone zapałki przylepione do sufitu, brak oświetlenia, brud, smród i ubóstwo. To niestety częsty widok na klatkach schodowych kamienic w jakich kupuje mieszkania. Czy w takim otoczeniu można żyć? Czy łatwo o najemcę? O tym wszystkim w dzisiejszym wpisie.

Pod poprzednim wpisem pojawił się komentarz z pytaniem:

„Olek, jak wyglądają klatki schodowe w ‘Twoich’ kamienicach?”

To pytanie zmotywowało mnie do napisania wpisu, który „chodził” mi po głowie już od pewnego czasu. Na początek zdjęcia z kilku klatek schodowych, które prowadzą do moich wyremontowanych, świeżych, pachnących mieszkań.

  

 

Niektóre klatki są naprawdę specyficzne – ostatnio oglądałem mieszkanie znajdujące się na piętrze, na parterze wchodząc do klatki przywitało mnie czworo sąsiadów, siedzieli na klatce, popijali piwko, palili papierosy i oglądali telewizor, który wyciągnęli z jednego z mieszkań. Nie wystartowałem w przetargu na zakup mieszkania w tej klatce.

Czasem trafi się mieszkanie w budynku, o który Wspólnota dba. Klatka schodowa jest czysta, nie zawsze świeżo po remoncie, ale jest zadbana, widać gospodarza.

   

Osobiście uważam, że klatki schodowe obrazują przede wszystkim to jak Zarządca, podchodzi do swoich obowiązków. Wymówki, że lokatorzy niszczą i nie dbają nie przemawiają do mnie. Jak coś jest szpetne i odrapane, to kusi wandali. Ładne odświeżone albo po prostu czyste klatki są rzadziej, a raczej wcale, niszczone przez mieszkańców kamienicy.

Co zrobić, gdy klatka odstrasza potencjalnych najemców?

Rozwiązania jakie stosuje są dwa – odświeżenie na własny koszt i remont klatki przez Wspólnotę.

Pierwsze rozwiązanie – odświeżenie na mój koszt – obejmuje malowanie ścian, schodów, położenie OSB na podłogę strychu przed mieszkaniem, czy obicie ściany płytami KG, czasem wystarczy porządne sprzątanie i mycie. Przy takich działaniach powinno się uzyskać na nie zgodę Wspólnoty w postaci uchwały.

   

   

   

   

W tych lokalizacjach liczę na to, że remont z prawdziwego zdarzenia uda się przeprowadzić w przyszłym sezonie, a moje malowanie to rozwiązanie tymczasowe.

Drugie rozwiązanie – remont klatki przez Wspólnotę – wymaga więcej zachodu. Niejednokrotnie dzięki odpowiedniej motywacji Zarządcy – stały kontakt z mojej strony i aktywność na zebraniach Wspólnoty – udało się namówić Wspólnotę na remont i finansowanie go przez zaciągnięcie kredytu lub środki własne Wspólnoty. Kiedy indziej trzeba kilku lat, aby udało się doprowadzić do remontu klatki – ze względu na brak zdolności kredytowej, chęci lub odpowiedniej liczby głosów „ZA” na uchwale dotyczącej rozpoczęcia remontu.

Poniżej dwie realizacje „PRZED i PO”. Oba budynki znajdują się w Zabrzu. Pierwszy przy ulicy Targowej – Wspólnota zdecydowała się zaciągnąć kredyt i w jeden sezon wymienić dach, przeprowadzić termomodernizację całego budynku oraz wyremontować klatkę schodową – o kolorach na klatce nie dyskutujemy w komentarzach J .

PRZED:

 

  

PO:

 

  

Druga Wspólnota to budynek w Zabrzu przy ulicy Barbry. Tutaj Wspólnota spłaca już kredyt za remont dachu, dlatego prace na klatce schodowej podzielone były na dwa lata – najpierw wymiana okien i drzwi potem malowanie, a finansowane były z środków z Funduszu Remontowego Wspólnoty, jakie pozostały po spłacie rat kredytu.

PRZED:

 

  

    

PO:

      

Film z klatki schodowej po remoncie:

Po co to robię?

Można by powiedzieć, że przecież na klatce schodowej się nie mieszka, że to sprawa Wspólnoty, więc po co ja się angażuje i tracę czas. Ja jednak uważam, że klatka schodowa odpowiada za pierwsze wrażenie, ładna klatka pozytywnie nastraja potencjalnych Najemców, a obszarpana i brudna może odstraszyć dobrego Najemcę, który nie da się już przekonać tym, że mieszkanie jest ładne i dobrze wyposażone. Tak więc pierwszy powód dlaczego angażuje się w przyspieszenie remontu klatki to ułatwienie sobie pozyskania dobrych Najemców.

Drugim powodem jest to, że uważam, iż każdy Właściciel powinien angażować się w działania Wspólnoty, bo to wspólna wartość i każdy powinien współdecydować co w budynku będzie naprawione, zmienione, a nie tylko narzekać, że nic się nie dzieje i że „oni” powinni coś zrobić.

Trzeci i ostatni powód to wzrost wartości mieszkania. W zeszłym roku w budynku, gdzie Wspólnota przeprowadziła kompleksowy remont dachu, termomodernizację oraz remont klatki schodowej, pojawił się jeden pustostan do nabycia – mieszkanie po eksmisji. Gdy w 2010 roku kupowałem w tym budynku swoje pierwsze mieszkanie – też pustostan – płaciłem 1 916 zł za m2, dwa lata później kolejne puste mieszkanie sprzedawano za około 1900 zł za m2, natomiast w 2016 roku ostatni pustostan pojawił się w cenie 2541 zł za m2  cena za metr wzrosła o 600 zł w ciągu 6 lat. Na pewno nie jest to jedynie zasługa przeprowadzonych remontów, ale także ogólnego wzrostu cen, jednak jestem pewien, że wygląd części wspólnych, termomodernizacji i nowy dach miały wpływ na wycenę tego pustostanu.

Mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na pytanie czytelniczki – pozdrawiam i życzę udanego zakupu mieszkania w kamienicy.

W ramach usługi Zarządzania Najmem świadczonej przez Fabrykę Najmu mogę w Twoim imieniu uczestniczyć w zebraniach Twojej Wspólnoty mieszkaniowej i zadbać o to, aby Zarządca i Wspólnota, zaczęli dążyć do przeprowadzenia remontów klatki schodowej, dachu czy elewacji budynku. Piszę „zaczęli dążyć”, gdyż proces ten trwa – czasem wystarczy jedno zebranie, gdy Wspólnota ma zdolność kredytową i jest zgodna, innym razem trzeba czekać dwa, trzy, a nawet pięć lat na to, aby we Wspólnocie zaszły odpowiednie zmiany zarówno finansowe jak i w mentalności jej Członków czy Zarządcy.

Olek.

Recommended Posts
Showing 8 comments
  • TOmasz
    Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się twoje podejście! Oby każdy był tak zaanagażowany w sprawy wspólnoty!

    • Olek
      Odpowiedz

      Dziękuję. Właśnie kończę malowanie na swój koszt jednej smutnej klatki schodowej – już jest biało, jasno i czysto 🙂

  • Szymon
    Odpowiedz

    Bardzo ciekawy tekst i w dodatku świetnie napisany! To prawda, zaangażowanie zaprocentuje w przyszłości 🙂

  • Damian
    Odpowiedz

    Powiem szczerze że mieszkałem przez jakiś czas w budynku kamienicy z zaniedbaną klatką schodową. Nie mogłem doprosić się remontu, dlatego w końcu zebrałem podpisy i sam ruszyłem do pracy (to było z 10 kat temu). Sąsiedzie oczywiście nie chcieli mi pomagać, ale chętnie dorzucili trochę grosza na ten cel. Po kilku tygodniach pracy po godzinach, klatka zaczęła w końcu jakoś wyglądać.
    Ważne, żeby się uprzeć i dążyć do celu! 🙂
    Zdjęcia przed i po robią wrażenie.

    • Olek
      Odpowiedz

      Dziękuję.

  • Fabian Koss
    Odpowiedz

    Na początku swojej drogi, często zmieniałem mieszkanie. Miałem wtedy nieprzyjemność zwiedzić całą masę tego typu klatek. Chciałbym zapytać, czy mieszkaniec takiej kamienicy/ bloku, ma jakieś narzędzia, które pozwalają mu zgłosić gdzieś warunki panujące na klatce? Jakieś organy, instytucje?

    • Olek
      Odpowiedz

      Dziękuję za udział w dyskusji.

      Odpowiadając na pytanie – to zależy co się dzieje na klatce.

      Pierwsze kroki kierowałbym do Zarządcy budynku – tzw. administracji. Jeśli to wspólnota szukałbym wsparcie w Zarządzie wspólnoty i razem „naciskał” na Zarządcę.

      Jeśli problemem są lokatorzy – imprezy, wandalizm to Zarządca oraz Policja i Straż Miejska.

      Jeśli problemem jest tzw. „zbieracz” – to Zarządca oraz MOPS, może ta osoba potrzebuje pomocy.

      Jeśli problemem jest stan techniczny zagrażający lokatorom – dziury w podłodze, suficie, połamane schody / balustrady – to Zarządca i żeby go zmotywować informacja do PINB.

      Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest stara dobra samopomoc sąsiedzka – Organy, „Władza”, Instytucje nie pomogą jeśli sami nie będziemy chcieli sobie pomóc.

      Powodzenia!

Pozostaw komentarz